Kalendarz gregoriański
W 325 roku n.e., na soborze nicejskim ustalono, że Wielkanoc będzie obchodzona w pierwszą niedziele po pierwszej wiosennej pełni księżyca. W roku soboru równonoc wiosenna przypadała jednak 21, a nie jak to ustalono 25 marca. Duchowni nie sadzili, że różnica 4 dni może wynikać z niezgodności pomiedzy kalendarzem juliańskima rokiem zwrotnikowym, dlatego ustalili, że Sozygenes po prostu pomylił się o 4 dni, więc równonoc trzeba wyznaczyć na 21 marca. W 730 roku okazało się jednak, że rok kalendarzowy jest opóźniony o tydzień względem roku zwrotnikowego. Kościół nie mógł pozwolić na takie opóźnienia, bo za pare wieków Wielkanoc wypadłaby w połowie lata. Z baraku dostatecznej wiedzy z zakresu długości roku zwrotnikowego nie podjęto żadnych działań aż do wieku XVI. W 1582 roku papież Grzegorz XIII uważając, że taka sytuacja nie może trwać zwołuje specjalną komisję uczonych i powierza jej rozwiązanie tego problemu. Z raportu z prac tejże komisji wynika, że kalendarz juliański spóźnia się co 4 wieki o trzy dni względem stanu rzeczywistego. Zostaje podjęta decyzja zlikwidowaniu lat przestępnych kończących się dwoma zerami, poza tymi, które podzielne są przez 400. W chwili wprowadzenia reformy znów trzeba było wyrównać różnicę miedzy kalendarzem a rokiem słonecznym. Papież zdecydował, że po czwartku 4 października nadejdzie piątek 15 października. Ta decyzja nie od razu została przyjęta przez wszystkie państwa. Większość państw katolickich przyjęła decyzję od razu, Polska uczyniła to 4 lata po niej, ale państwa protestanckie stawiały opór i przyjęły kalendarz gregoriański dopiero w wieku XVIII. Kraje prawosławne korzystały z kalendarza gregoriańskiego aż do XX wieku. Kalendarz gregoriański jednak również nie jest doskonały. Rok jest odrbinę za długi, ale nadwyzka czasu to 25 sekund na rok - a więc 3 dni na 10 tysięcy lat.



